Taaaka szynka dzięki zeolitom?

13.4.2016 Daniel Brak komentarzy

O tym, że zeolity doskonale wpływają na wzrost i ogólne zdrowie roślin, pisaliśmy już niejednokrotnie. Ale czy możemy te doświadczenia przenieść na resztę natury? Czy zeolit, dodany do paszy, może spowodować szybszy wzrost zwierząt? Czy nakarmiona nim świnka da nam większą i smaczniejszą szyneczkę? Przyjrzyjmy się zatem, jak to działa.

Badania przeprowadzone w różnych częściach świata – od Europy, przez Japonię, aż po USA – wskazują jednoznacznie, że dodanie zeolitu do pasz dla zwierząt w istotny sposób przyczynia się do ich wzrostu oraz przyrostu masy ciała. Dotyczy to zarówno wspomnianych świń, jak również bydła oraz drobiu i innych zwierząt hodowlanych. Zwiększenie masy ciała fachowo określane jest, mało eleganckim, mianem wydajności przetwarzania żywności – faktem jest jednak, że dodanie zeolitu do mieszanki ewidentnie tę wydajność zwiększa.

Jak to działa?

Przyczyny takiego stanu rzeczy są dwie.

Po pierwsze, zeolity, pochłaniając szkodliwe substancje oraz toksyny wytwarzane przez bakterie, zmniejszają częstotliwość występowania zaburzeń jelitowych, jak biegunka czy zapalenie jelit, a także częstotliwość występowania innych chorób układu pokarmowego. Jak łatwo przewidzieć, zwierzak, który nie ma wzdęć i dobrze się czuje, jest ogólnie zdrowszy, silniejszy i ma lepszy apetyt.

Po drugie, zeolit wspomaga proces syntezy białek, skutkiem czego masa zwierzaka wzrasta, ale nie dochodzi do nadmiernej akumulacji tłuszczu w jego organizmie. Dzięki temu możliwe jest uzyskiwanie mięsa o lepszej jakości, a co za tym idzie – o wyższej cenie.

Dlaczego tak się dzieje?

Zwykle domieszka zeolitu stanowi 1-10 proc. masy całej mieszanki paszowej. Nie jest to wiele, ale wystarczająco dużo, aby zredukować toksyczne efekty nagromadzenia związków amonowych (NH4+), zbierających się w żwaczu zwierząt.

Podczas trawienia zawartych w paszy związków azotu, wytwarzają się jony amonowe. Są one natychmiast sorbowane przez strukturę zeolitów i pozostają tam uwięzione przez kilka godzin – aż do momentu, kiedy do żwacza dostaje się ślina w okresie pofermentacyjnym. Stopniowe uwalnianie związków amonu pozwala mikroflorze bakteryjnej, żyjącej w żołądku, syntetyzować łatwo przyswajalne dla zwierząt proteiny.

Aby udowodnić tą tezę, przeprowadzono badania na cielętach. Do normalnej diety, złożonej głównie z trawy oraz siana, dodawano ok. 5 proc. zeolitu. Taką mieszankę podawano 10-dniowym oraz 184-dniowym cielętom i jałówkom, przez okres 180 dni. Testy wykazały, że w porównaniu z grupą kontrolną, zwierzęta żywione paszą z zeolitem osiągnęły o ok. 20 proc. większy przyrost masy ciała.

Co ciekawe, mimo iż cielęta karmione paszą z zeolitem, na skutek lepszego apetytu, zjadły więcej paszy, koszty karmienia przeliczone na kilogram wagi (współczynnik konwersji żywności) były znacznie mniejsze, niż w grupie kontrolnej. Ponadto, odchody zwierząt karmionych paszą z zeolitem zawierały mniej niestrawionych cząstek stałych oraz mniej wody, zaś ich ogólne zdrowie było znacznie lepsze niż w grupie kontrolnej.

Wnioski?

Wszystko więc wskazuje na to, że zeolit dodany do paszy rzeczywiście może wpływać pozytywnie na wielkość i smak szyneczki, a nawet – na jej cenę, dzięki czemu śmiało możemy pozwolić sobie na więcej smacznych plasterków.

...